Dzisiaj będzie krótko... Z Bartkiem skończyło się praktycznie wszystko. NIe ma ani przyjaźni ani miłości ;/ I prawdopodobnie już na dobre. Uczucia nie wchodzą już w grę. :<
Upsss
Za późno. Już straciłam ;c
Nie spodziewałam się, że tak się stanie. Z Bartkiem praktycznie nie rozmawiam a jak już to się kłócimy. Coś go hamuje ... To dlaczego tak jest to moja wina bo jestem pesymistką i nie umiem w tej sytuacji myśleć pozytywnie. Wczoraj napisał że nie umie kochać. Że niektóre rzeczy które mi powiedział nie były na poważnie. Byłam żartem ... ;c Zabolało ... nie odkocham się. Nie potrafię. Zapomnieć też nie zapomnę. Mogę odejść ... ale jeżeli to zrobię to powiedział, że dla niego będzie jasne że mi nie zależy i nigdy nie zależało. A tak nie jest :< Jestem w tej chwili dla niego ciężarem ... Blondyną która zawraca mu dupe i jest zazdrosna chociaż nie powinna. Powiedział, że nie ma zamiaru mnie zatrzymywać. Czuje jakby mu nie zależało... Ze mną nie pisze ale z Maryśką, jej siostrą i innymi dziewcznami już tak. Sytuacja z dzisiaj ... W kościele patrzyłam na niego cały czas, on od czasu do czasu zerkał ale chyba nie na mnie tylko na Maryśkę bo stała obok. Gdy stał z nią i Grześkiem przed salką wyszłam z koleżanką powiedziałam ,, cześć ,, a odpowiedzią była ? Cisza ... On chce żeby było jak kiedyś. Zwyczajni przyjaciele. Ale ja go kocham i nie wiem czy będę umiała udawać że nic do niego nie czuje i zachowawyć się jak kiedyś. Nie wiem co będzie dalej... Czy się coś zmieni ? Przyjaciele czy wrogowie ? Zobaczymy ... ;c
Dzisiaj uczestniczyłam w obchodach z okazji 11 listopada trochę w innym wcieleniu ... byłam harcerką. Wraz z innymi dziewczynami stanęłyśmy w bocznej nawie na przeciwko zachrystii gdzie do mszy przygotowywali się ministranci,a pośród nich był ...-------- > Bartek . Całą mszę zerkałam na niego... oczywiście gdy nie patrzył, co się później okazało on robił dokładnie to samo. Zdażały się jednak chwile w których ja patrzyłam na niego i dokładnie w tym samym czasie on odwracał głowę i zerkał na mnie. Zabierałam wtedy natychmiast wzrok z niego, nie wiem dlaczego. Może dlatego, że niedaleko mnie stała Maryśka i wszystko widziała, a może dlatego że nie chciałam aby zobaczył że źle się czuję i ledwo stoję na nogach. Nie umiem sobie odpowiedzieć co było powodem tego że się odwracałam. Po wyjściu z kościoła zobaczyłam że mam od niego smsa, w którym pytał co będzie na przedstawieniu. Odpisałam mu i zaczeliśmy chwile pisać. Powiedziałam żeby przyszedł to pogadamy ( chociaż wiedziałam, że Maryśka może być na mnie za to zła ). Powiedział, że jeżeli mamy pogadać to na pewno nie na przedstawieniu. Spotkaliśmy się na trybunach. Na początku rozmowa nie kleiłam nas się. Rozmawialiśmy tylko o problemach. Nagle on wyskoczył z teksem, że kończy mu się zapas. Oznaczało to, że chce abym go przytuliła. Na początku nie chciałam tego zrobić bo nie chciałam aby Maryśka była zła. Jednak on zaczął ,, Dobra ... najwyżej umrę niespełniony, Wrócę do domu i siostra mnie przytuli ale to nie to samo ... " I w tym samym czasie zerkną na mnie takim błagającm wzrokiem. Uległam. Przytuliłam go ... i wtedy znowu poczułam jak bardzo go kocham. Łzy stanęły mi w oczach, jednak szybko się pozbierałam, gdyż nie chciałam żeby je zauważył. Było wspaniele... jednak musiałm już iść. Zaraz po mnie miejsce koło niego zajęła Maryśka. Nie wiem o czym rozmawiali. Wiem tylko tyle, że nie są już razem. Mam wyrzuty suminia. Wydaje mi się, że to przeze mnie chociaż Bartek wciąż upewnia mnie, że to nie moja wina. Przykro mi, że się rozstali. Jedank cieszę się, że znów mogę się do niego przytulać i dawać mu buziaki na pożegnanie. ♥